I co w końcu z tą e-hulajnogą?

Autor:
k.s.
2019-07-09 00:10 Aktualizacja: 2019-07-09

Czy rzeczywiście resort infrastruktury ureguluje w kodeksie drogowym kwestię elektrycznych hulajnóg i innych podobnych pojazdów?

airwheel - fot. Pixabay airwheel - fot. Pixabay

Ministerstwo pracuje, ludzie jeżdżą jak chcą...

Pod koniec maja br Minister Infrastruktury - Andrzej Adamczyk powiedział publicznie, że projekt ustawy jest niemal gotowy. W tym przypadku słówko "niemal" może czynić jednak sporą różnicę. Miesiąc temu media obiegła informacja, że hulajnogi elektryczne będą traktowane w sposób zbliżony do rowerów. W połowie czerwca br. sprawą miała się "już na serio" zająć Rada Ministrów i określić w noweli jaka jest definicja "urządzenia transportu osobistego", kto może takich urządzeń używać i po jakich drogach mogą się poruszać. Miała też określić warunki techniczne, które musiałyby one spełniać. Miała, ale serial trwa...

Urządzenia transportu osobistego czyli (UTO)

Wg projektu do spełniających kryteria UTO mogłyby zostać zaliczone urządzenia z napędem elektrycznym, o długości nie przekraczającej 125 cm, z masą własną, która nie jest większa niż 25 kg. W tej kategorii zmieściłyby by się z powodzeniem deskorolki elektryczne i właśnie hulajnogi elektryczne, a także jednokołowe skutery zwane potocznie - airwheel, ale już segwaye niekoniecznie, bo większość modeli waży ponad 34 kg, a nowsze nawet znacznie ponad 50 kg. Istotna jest tutaj informacja dla amatorów szybkiej jazdy, ponieważ maksymalna prędkość, jaką zgodnie z przepisami, mogłyby legalnie wyżej wymienione pojazdy rozwijać, nie mogłaby przekroczyć 25 km/h.

To rozwiązanie, wbrew pozorom, dość liberalne, bo np przepisy przyjęte przez parlament niemiecki pozwalają osobom powyżej 14. roku życia poruszać się elektrycznymi hulajnogami z maksymalną prędkością 20 km/h tak po ulicach, jak i po ścieżkach rowerowych. Przy czym istotna jest w tym przypadku nie tyle wola prowadzącego pojazd i kontrolowanie prędkościomierza, ale ograniczenia fabryczne. W Polsce także będzie (zgodnie z projektem) obowiazywało właśnie ograniczenie fabryczne, a właściciele otrzymają kilka miesięcy (prawdopodobnie 6) aby dostosować swój pojazd do wymogów prawa. To o tyle istotne, że kara za brak odpowiednich ograniczników prędkości może wynosić od 500 zł nawet do 10 tyś.

Polska jeszcze w awangardzie

Choć kilka państw już dokonało stosownych zmian prawa (Dania, Belgia, Norwegia i Niemcy), to nadal jest szansa, że zmieścimy się w pierwszej dziesiątce. Jednak może się zdarzyć, że zanim przepisy wejdą w życie wyprzedzi nas jeszcze wiele państw, ponieważ mocno zaawansowane prace legislacyjne trwają np we Francji i Hiszpanii, a pewnie nie o wszystkich pracach wiemy...

Uważaj! Przestaniesz być pieszym

Chwilowo, choć ta chwila dla rzeszy zainteresowanych trwa już dość długo, jest tak, że kierujący e-hulajnogą wg kodeksu drogowego jest pieszym. W strefie zamieszkania rodzi to np takie konsekwencje, że nie obowiązuje tzw. "reguła prawej ręki" i jeśli kierując pojazdem wymusisz na hulajnodze pierszeństwo, to mandat wynosi od 350 do 500 zł. Drogo! Po zmianie prawa e-hulajnoga będzie już (w pewnym sensie) pełnoprawnym pojazdem, co zresztą jest zgodne z intuicją, bo jeszcze nigdy nie widziałem pieszego, który sunąłby nad jezdnią czy chodnikiem z jednostajną prędkością 25km/h. Oczywiście, sprinterzy tę prędkość przekraczają, ale częściej  na bieżni niż na chodniku.

Będą jednak ograniczenia

Choć co do zasady, obowiązki kierujących elektrycznymi urządzeniami transportu osobistego będą takie same, jak rowerzystów, to jednak po drodze publicznej będzie można poruszać się e-hulajnogą tylko wówczas, gdy obowiązuje na niej ograniczenie do 30km/h, a nie ma równoległej ścieżki rowerowej. Świetnie, tylko że w miastach obowiązuje zwykle ograniczenie do 50km/h i co wtedy? Nic. To znaczy, pozostaje chodnik, a więc tak jak obecnie. Przypomnijmy, że na razie e-hulajnogi i inne podobne pojazdy elektryczne nie mogą poruszać się po scieżkach dla rowerzystów, jako że z rowerem mają za mało cech wspólnych. Z drugiej strony, są przecież rowery z napędem elektrycznym, których ze ścieżek nikt nie wyrzuca. Co ciekawe, z projektu nie wynika, że na chodniku kierujących hulajnogą obowiązywać będą specjalne ograniczenia, np jak w strefie zamieszkania, gdzie prędkość nie może być wyższa niż 20km/h. Być może zostanie to pozostawione zdrowemu rozsądkowi użytkowników. W sumie, są przecież obecnie miejsca, w których rowerzyści jadą nawet znacznymi odcinkami po chodniku, gdyż scieżka nie została wyznaczona, albo po prostu jej nie ma i nikt nie kontroluje ich prędkości, a 25/h można przekroczyć nie tylko z górki i nie tylko na rowerze dla profesjonalistów. Zatem nieco więcej wolności w tym zakresie chyba nie jest dużym błędem.
Pisząc o ograniczeniach warto wspomnieć jeszcze, że kierujący elektrycznymi urzadzeniami transportu osobistego muszą mieć ukończone 10. rok życia, a do ukończenia 18 lat będą musieli posiadać kartę rowerową. Poza tym nie wolno będzie takim pojazdem przewozić innych osób, czy holować innego pojazdu. Nie wolno też pozostawiać go na drodze, ścieżce rowerowej bądź przystanku. Będą też do spełnienia, prócz obowiązku rejestracji, podstawowe wymogi techniczne, a więc sam pojazd ma być wyposażony w sprawny hamulec oraz oświetlenie.

"Tradycjonalistom" mówimy NIE!

Jeśli uważasz, że deskorolka czy tradycyjna hulajnoga jest jednak lepsza, bo napędzana tylko za pomocą mięśni, to nie masz wyjścia. Albo zamienisz je na rower, albo pozostanie do jazdy chodnik. Nie wolno poruszać się takimi pojzadami po ścieżkach rowerowych. Różnica prędkości i kwestie związane ze stabilnością wykluczają taką możliwość i słusznie. W tym przypadku jednak decydować będzie nie sam zdrowy rozsądek, ale przepis, który mówi, że takie pojazdy są traktowane w dalszym ciągu tak, jak piesi.

UFO czy UTO?

W Łodzi mamy wiele bardzo dobrze pomyślanych i wykonanych ścieżek rowerowych, z których obecnie korzystają także, póki co nielegalnie, amatorzy e-pojazdów. Tak więc nowelizacja w tym zakresie i ostateczne zdefiniowanie UTO, należy do tzw "przepisów nie cierpiących zwłoki". Tym bardziej, że pojazdów tego typu wciąż przybywa, a w mieście, prócz rowerów miejskich pojawiły się także elektryczne hulajnogi.
Pozostają jednak wciąż pytania, "czy?", "w jakiej ostatecznej formie?" oraz "kiedy?" nowe prawo wejdzie w życie.


Źródło:  TuŁódź.pl

0.15569591522217