zamknij

Wiadomości

CIEKAWE HISTORIE: Jak dawniej wypoczywali zamożni i mniej zamożni łodzianie? [FOTOGRAFIE]

Sposoby spędzania wolnego czasu przez łodzian były dość zróżnicowane i zależały od tradycji, panującej mody, osobistych upodobań czy zainteresowań, poziomu wykształcenia oraz przede wszystkim – od możliwości finansowych.

Co niegdyś robili dobrze sytuowani mieszkańcy Łodzi w wolne wiosenno–letnie dni?

Zamożni łodzianie wypoczywali najczęściej w podmiejskich willach lub we własnych majątkach wiejskich. I tak na Sikawie swój dom letniskowy mieli Geyerowie; Silbersteinowie w Lisowicach; Juliusz Heinzel w Łagiewnikach, a rodzina Poznańskich w Nieznanowicach. Wyjeżdżano też „do wód” i do nadmorskich kurortów za granicę

Reklama

Życie towarzyskie inteligencji natomiast rozwijało się w kawiarniach zwanych też cukierniami. Na początku XX wieku do najczęściej odwiedzanych miejsc należały: cukiernia Jana Szmagiera (ul. Piotrkowska 26), Michała Ulrichsa (róg ulic Andrzeja Struga i Piotrkowskiej), Zdzisława Konrada (Nowy Rynek 4) i Aleksandra Roszkowskiego, mieszcząca się przy ul. Piotrkowskiej 76.

Na pierwszej fotografii można dostrzec widok na Pasaż Meyera (dziś Moniuszki) oraz kamienicę przy ulicy Piotrkowskiej 76, w której w latach 1891-1912 znajdowała się właśnie cukiernia Aleksandra Roszkowskiego, popularna wśród łodzian kawiarnia "u Roszka". Bywalcami lokalu byli głównie aktorzy, dziennikarze, literaci, prawnicy, artyści czy lekarze. Wśród nich warto wymienić m.in. Władysława Reymonta, Zygmunta Bartkiewicza, Artura Gliszczyńskiego, Karola Jonschera czy Seweryna Sterlinga.

Ponadto ulubioną formą wypoczynku dla sporej części łodzian z przełomu XIX i XX wieku były spacery ulicami miasta. Obok ulicy Piotrkowskiej najczęściej odwiedzaną ulicą była ulica Spacerowa.

A jak dawniej wypoczywali mniej zamożni łodzianie?

Jedną z form wiosennego i letniego wypoczynku na świeżym powietrzu były wyjazdy za miasto. Dużą popularnością – szczególnie wśród łódzkich robotników – cieszyły się tzw. majówki. Wyjeżdżano do okolicznych lasów z całą rodziną, często w towarzystwie znajomych czy sąsiadów. W pogodne niedziele i święta odpoczywano, m.in. w Gałkówku, Rudzie Pabianickiej, Wiśniowej Górze, Łagiewnikach, Tuszynie, Arturówku oraz w lesie miejskim na Mani.

Zabierano ze sobą „suchy prowiant”; dorośli pragnienie w upalne chwile najczęściej gasili alkoholem. Dla dzieci zabierano maślankę, kwas chlebowy, różnego rodzaju, koloru i smaku lemoniadę czy „bawarkę”. „Biesiady na kocu” urozmaicano zabawami i grami ruchowymi, np. grą w „ślepą babkę”, w „ganianego” lub grą w karty i kości.

Dużym powodzeniem cieszyły się również kąpieliska miejskie, np. stawy na Starych Chojnach, na Młynku, w Rudzie Pabianickiej czy na tzw. Wolfówce. Chętnie urządzano potańcówki na wolnym powietrzu.

Mieszkańcom czynszówek i domów familijnych czas wolny najczęściej upływał w towarzystwie sąsiadów oraz znajomych na podwórku, które było dla wielu lokatorów kamienic jedynym miejscem rozrywkowych spotkań. Przy akompaniamencie muzycznym rozmawiano, tańczono, śpiewano, grano w karty lub warcaby. Atrakcją dla wielu łodzian – szczególnie dla tych najmłodszych – były występy podwórkowych artystów: kataryniarzy, śpiewaków, iluzjonistów i cyrkowców.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Na kandydata którego komitetu wyborczego zagłosujesz w wyborach do Parlamentu Europejskiego?







Oddanych głosów: 1181