zamknij

Sport i rekreacja

Doskonałe walki oraz mieszane szczęście łódzkich zawodników – podsumowanie KSW 47: X-Warriors

2019-03-25, Autor: Mateusz Dęderski

W minioną sobotę łódzka Atlas Arena już po raz 6. w historii została miejscem zmagań największych wojowników mieszanych sztuk walki. Oprócz elektryzujących starć najlepszych zawodników polskiego mma kibice zgormadzeni w Atlas Arenie podziwiać mogli zmagania aż piątki łódzkich wojowników.

Pierwszą walką wieczoru był pojedynek trenującego na co dzień w łódzkim Shark Top Team Dawida Gralki z zawodnikiem z Dublina – Pawłem Polityło. Przed sobotnią galą historia walk dla federacji KSW obu zawodników była identyczna – jedna walka zakończona porażką.

Reklama

Pierwsza odsłona starcia w głównej mierze stoczyła się w stójce. W końcowej fazie rundy Gralka szukał walki w parterze, jednak Polityło nie podjął wyzwania. W drugiej rundzie, po chwilowym pojedynku stójkowym, Polityło sprowadził Gralkę do parteru i nie dał mu już szans. Mimo heroicznej obrony łodzianina zawodnik z Dublina pod koniec rundy zdołał przełamać jego ręce i zwyciężyć przez techniczny nokaut.

Drugim łódzkim wojownikiem, który wszedł do oktagonu KSW był Bartłomiej Kopera. Rywalem łodzianina był bardziej doświadczony poznaniak – Maciej Kazieczko.

Dwie pierwsze rundy starcia grapplera z kick-bokserem wyglądały niemalże identycznie – Kopera szukał walki w parterze, a Kazieczko cały czas uciekał do stójki. Trzecia odsłona pojedynku należała zdecydowanie do Kazieczki. Zmęczenie, które dopadło Koperę spowodowało oddanie pozycji w parterze rywalowi oraz brak pomysłu na efektywną obronę. Po decyzji sędziów walkę wygrał poznaniak.

Najciekawszą walką z udziałem łódzkich zawodników zapowiadał się pojedynek Karoliny Owczarz z performerką walk kobiet na KSW, wracającą po 6 latach do federacji – Martą Chojnoską. Warto nadmienić, iż była to bratobójcza walka – obie zawodniczki bowiem na co dzień trenują w łódzkich klubach.

Początek pojedynku, ku uciesze publiczności, należał do Owczarz. Żywiołowy doping doprowadził łodziankę do kilku groźnych sytuacji, które jednak nie zakończyły pojedynku. Druga odsłona walki zaczęła się od efektywnej próby zaciągnięcia gilotyny przez Chojnoską. Owczarz wytrzymała jednak napór rywalki. Trzecia runda toczyła się w zdecydowanie mniejszym tempie. Żadna z zawodniczek nie ryzykowała brawurowych ataków i cała odsłona toczyła się na dystans. Po decyzji sędziów rękę w geście triumfu mogła unieść Owczarz. W pojedynku łódzkich szkół walki lepszy okazał się zatem Shark Top Team.

Ostatnim przedstawicielem łódzkiego podwórka było stracie byłego mistrza KSW w wadze piórkowej – Marcina Wrzoska, z debiutującym w federacji Krzysztofem Klaczkiem. Do tego starcia miało dojść już w 2013 roku w ramach federacji STC. Jak się okazało, federacja przed owym pojedynkiem postanowiła zakończyć swoje działanie.

W pierwszych sekundach walki Wrzosek wypracował sobie idealną okazję do zakończenia pojedynku. Po widowiskowym prawym prostym jego rywal oszołomiony wylądował na parkiecie, jednak Polish Zombie nie znalazł drogi do głowy rywala i nie zakończył pojedynku. Ani druga, ani trzecia runda nie przyniosły rozwiązania, choć wydawało się, że to łodzianin miał większą przewagę. Takiego samego zdania byli również sędziowie i jednogłośnie punktowali na korzyść Wrzoska.

Starcie Łódź – reszta Polski zakończyło się więc nieoczekiwaną porażką łódzkich wojowników.

Piątym starciem wieczoru była walka medalisty Igrzysk Olimpijskich z 2012 roku – Damiana Janikowskiego z Serbem Aleksandrem Ilićem.

Pierwsze dwie rundy pojedynku to głównie walka w parterze okraszona widowiskowymi akcjami Polaka. Naładowany energią Janikowski wychodząc do trzeciej rundy nie spodziewał się, że ostatnia odsłona jego walki potrwa tak krótko – już po 20 sekundach Ilićić znokautował Polaka efektowanym kopnięciem lewą nogą. Oszołomiony Janikowski jeszcze przez blisko 10 minut od zakończenia walki nie był w stanie podnieść się z parkietu.

Jedyną walką wieczoru, w której nie podziwialiśmy Polaka było stracie byłego, brazylijskiego mistrza KSW w wadze ciężkiej – Fernando Rodrigues’a Jr.’a z japońskim medalistą olimpijskim z 2008 roku– Satoshim Isiim.
Wszystkie trzy odsłony tego pojedynku były naprawdę wyrównane, żaden zawodnik nie był w stanie wypracować sobie większej przewagi, a walka toczyła się po równi w stójce oraz w parterze. Po niejednomyślnej decyzji sędziów zwycięzcą okazał się jednak Japończyk.

W pierwszej z trzech walk wieczoru mierzyli się – były mistrz KSW wagi półśredniej Borys Mańkowski oraz były pretendent do pasa KSW w wadze lekkiej Norman Parke. Między Polakiem i Gruzinem doszło do spięcia już podczas piątkowego ważenia. Nikt więc nie miał wątpliwości, że będzie to jedna z ciekawszych, jak nie najciekawsza walka sobotniej gali.

Jak się okazało walka nie zawiodła. Wszystkie trzy rundy były elektryzujące i pełne walki. Decyzją sędziów, ku zdziwieniu publiczności, zwycięzcą został Gruzin – Norman Parke.

Przedostatnią walką wieczoru było starcie dwóch mistrzów – Mariusza Pudzianowskiego, byłego mistrza strongman, z Szymonem Kołeckim, mistrzem olimpijskim z Pekinu. Po widowiskowej walce, pod koniec pierwszej rundy Pudzianowski zmuszony był odklepać – przy próbie obalenia w wykonaniu Kołeckiego mięsień w udzie Pudzianowskiego najprawdopodobniej uległ naciągnięciu, a ból okazał się przeszkodą nie do przejścia.

Creme de la creme sobotniego wieczoru była potyczka dwóch obecnych mistrzów KSW. Tomasz Narkun – mistrz wagi półciężkiej krzyżował rękawice z mistrzem wagi ciężkiej – Phil’edem De Friesem. Z racji wagi, w której spotkali się obaj panowie, stawką walki był pas tego drugiego – pas mistrza wagi ciężkiej.

Mimo doskonałej okazji do zakończenia walki zwycięstwem przez Narkuna – założenie gilotyny pod koniec drugiej rundy – to Anglik miał zdecydowaną przewagę od początku pojedynku. Po czterech rundach wygranych przez De Fries’a jedyną szansą na zwycięstwo Narkuna wydawał się cud. Cud jednak nie zastąpił i po pięciu rundach decyzją sędziów wygrał Anglik, dzięki czemu zachował swój pas mistrzowski.

CZYTAJ TAKŻE >>> SIATKÓWKA: Nierówno, ale zwycięsko. ŁKS pokonuje BKS w pierwszym ćwierćfinałowym meczu LSK [RELACJA]

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Które miejsce/obiekt w Łodzi jest największą atrakcją turystyczną?









Oddanych głosów: 2574