zamknij

Sport i rekreacja

PIŁKA NOŻNA: J. Paszulewicz po meczu Widzew – Pogoń: „Zdajemy sobie sprawę z naszych słabości”

2019-04-15, Autor: Piotr Mika

Pomimo zmiany na ławce trenerskiej Widzew Łódź nie zdołał poprawić osiąganych wyników. Po dwóch meczach pod wodzą Jacka Paszulewicza łodzianie wciąż nie mogą przełamać serii remisów.

Po niedzielnym meczu z Pogonią pomeczowe wywiady były dla piłkarzy i trenera szczególnie trudne, ponieważ łodzianie byli bliscy zwycięstwa. W pierwszej połowie to oni przeważali, jednak w drugiej oddali inicjatywę i stracili bramkę na własne życzenie.

Reklama

Trener Jacek Paszulewicz daleki był jednak od krytyki swoich piłkarzy, choć zdawał sobie sprawę, że zadowolenia z wyniku i z przebiegu spotkania być nie może.

- Nie w takich nastrojach mieliśmy się tutaj spotkać. Wszyscy liczyliśmy, że uda się nam przełamać impas, ale nie udało się – zaczął szkoleniowiec Widzewa - Odbiór tego remisu jest inny niż w Elblągu, uważam jednak, że w pierwszej połowie byliśmy drużyną, którą wszyscy chcieliby oglądać. Wymienialiśmy podania, kreowaliśmy sytuacje i mieliśmy przewagę. W drugiej oddaliśmy pole rywalom, a oni to wykorzystali – przyznał Paszulewicz.

Trener Czerwono-biało-czerwonych ma nadzieję, że nadchodzący tydzień pozwoli mu na wyeliminowanie słabości jego zespołu i wciąż pozytywnie patrzy na sytuację Widzewa w tabeli.

- Zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i liczymy na to, że najbliższy tydzień, podczas którego w końcu będziemy mogli dłużej potrenować, pozwoli je wyeliminować. Kolejka ułożyła się pod Widzew, my nie wykorzystaliśmy szansy, ale cały czas jesteśmy w grze – zauważa trener łodzian – Dlatego jestem nastawiony pozytywnie i wierzę, że ten przełom musi przyjść. Oby w następnym spotkaniu – zakończył.

Spotkanie obfitowało jednak nie tylko w wydarzenia czysto sportowe. Sfrustrowani kibice zaczęli gwizdać w pewnym momencie również na swoich zawodników, a nerwy puściły Patrykowi Wolańskiemu, który różnymi gestami „odpowiedział” kibicom na ich zachowanie.

- Poniosło mnie w trakcie meczu, chciałem bardzo przeprosić kibiców za swoje zachowanie. Nie pokazywałem obraźliwych gestów, co już mi niektórzy dopisują, jednak niepotrzebnie wymachiwałem rękami – przyznał po meczu golkiper Widzewa Poniosły mnie emocje, adrenalina jest nieprawdopodobna, zwłaszcza jak stoi się z tyłu i robi co może, a nie wychodzi, przez co znowu tracimy bramkę na 1:1 – stwierdził Wolański.

I dodał: - Nie chciałbym mieć wrogów wśród kibiców, chociaż od tygodni dostajemy takie wiadomości, że to się w głowie nie mieści. Bardzo bym prosił o większe wsparcie dla nas, a nie wygwizdywanie i hasła „Widzew grać – k**** mać” przy wyniku 1:0 – zakończył bramkarz łódzkiej drużyny.

CZYTAJ TAKŻE >>> PIŁKA NOŻNA: Królowie remisów. Podział punktów przy Piłsudskiego

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Które miejsce/obiekt w Łodzi jest największą atrakcją turystyczną?









Oddanych głosów: 2760