zamknij

Sport i rekreacja

PIŁKA NOŻNA: Pierwszy gol, drugi gol, trzeci leci! Widzew w końcu wygrywa

2019-05-05, Autor: Bartosz Kozdój

Podopieczni trenera Jacka Paszulewicza przełamali serię remisów i w końcu wygrali. Łodzianie zdołali efektownie zwyciężyć z Ruchem Chorzów, strzelając rywalom aż trzy bramki, nie tracąc przy tym ani jednej.

Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla Widzewa. Już w 2 minucie łodzianie mogli otworzyć wynik, ale Przemysław Banaszak nie wykorzystał sytuacji sam na sam po walecznej walce z obrońcą w polu karnym. Podopieczni trenera Jacka Paszulewicza przeważali nad rywalami, ale niewiele z tego wynikało. W ich poczynaniach brakowało dokładności. 

Reklama

Widzewiacy zdołali wyjść na prowadzenie w 30. minucie, kiedy świetnie w polu karnym zachował się Rafał Wolsztyński. Napastnik przyjął futbolówkę, wykonał niesygnalizowany zwód i zagrał do Mateusza Michalskiego, który nie miał problemów z pokonaniem bramkarza Ruchu.

Goście z Chorzowa przez całą pierwszą połowę, starali się atakować, ale sprawiali wrażenie, jakby nie mieli pomysłu na grę. Ich ataki najczęściej kończyły się na defensorach Widzewa, którzy grali czujnie w destrukcji.

W 35. minucie Widzew mógł trafił do bramki po raz drugi, a konkretniej Sebastian Zieleniecki, który pokonał golkipera uderzeniem głową. Niestety sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i gol nie został uznany. 

Początek drugiej części gry stał pod znakiem mnóstwa niedokładności zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Akcje toczyły się głównie w środku pola, gdzie piłkarze Widzewa tracili piłkę, po to by za chwilę ją odzyskać, mieli też problem by przedostać się bliżej pola karnego. W 57. minucie przyjezdni mogli strzelić wyrównującą bramkę, ale po podaniu z rzutu rożnego,  Mateusz Bartolewski minimalnie się pomylił uderzając głową i piłka powędrowała tuż nad poprzeczką.

Trzy minuty później, było już 2:0 dla gospodarzy. Przemysław Banaszak zachował się bardzo czujnie, przechwycił dalekie zagranie posłane przez Patryka Wolańskiego, przedarł się w pole karne i uderzył nie do obrony. Smug musiał wyjmować piłkę z siatki po raz drugi. 

W 75. minucie rezultat powinien podwyższyć Dario Kristo, który uderzył głową wprost w golkipera Ruchu. Lepszą koncentracją i bardziej nastawionym celownikiem popisał się za to Rafał Wolsztyński, który na pięć minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra, skierował piłkę do siatki. W pole karne Ruchu zostało posłane dośrodkowanie, bramkarz odbił piłkę, po czym zdołał do niej dopaść napastnik Widzewa, który mocnym i pewnym uderzeniem wpakował futbolówkę pod poprzeczkę.

Widzew zdołał w końcu przerwać fatalną passę dziesięciu remisów z rzędu i to okazałą wygraną z walczącym o uniknięcie degradacji Ruchem Chorzów. Łodzianie może nie rozgrywali spektakularnych zawodów, ale w ich sytuacji najważniejsze są w tej chwili zwycięstwa. Dzięki zgarnięciu trzech punktów w spotkaniu z Ruchem, podopieczni trenera Jakcka Paszulewicza awansowali na drugą pozycję w ligowej hierarchii.

Widzew Łódź - Ruch Chorzów 3:0 (1:0)
1:0 - Mateusz Michalski (30.)
2:0 - Przemysław Banaszak (60.)
3:0 - Rafał Wolsztyński (85.)

WIDZEW: Wolański - Turzyniecki, Zieleniecki, Tanżyna, Pięczek (90. Stefaniak), Kato, Radwański, Ameyaw (67. Kristo), Michalski (78. Gutowski), Banaszak (85. Wełna), Wolsztyński.

RUCH: Smug - Lechowicz, Wiech, Kulejewski, Bartolewski, Walski, Mokrzycki, Mandrysz (70. Zieliński), Foszmańczyk (75. Kędziora), Podgórski, Idzik (85. Giel).

CZYTAJ TAKŻE >>> Pobiegnij z pomocą w charytatywnym biegu Uniwersytetu Medycznego

 
Oceń publikację: + 1 + 14 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Które miejsce/obiekt w Łodzi jest największą atrakcją turystyczną?









Oddanych głosów: 3898