zamknij

Sport i rekreacja

SIATKÓWKA: Déjà vu ŁKS-u! Drugi finał z Budowlanymi wygrany po tie-breaku [RELACJA]

2019-04-27, Autor: Jakub Balcerski

W drugim spotkaniu wielkiego finału Ligi Siatkówki Kobiet Grot Budowlani Łódź ulegli ŁKS-owi Commercecon Łódź 2:3. Mecz dostarczył chyba jeszcze więcej emocji niż pierwsze starcie tych drużyn. 

Nie zmieniło się tylko jedno – w tie-breaku ponownie zdecydowanie lepsze okazały się podopieczne trenera Michala Maška. „Wiewióry” są o jedno zwycięstwo od wywalczenia po 36 latach tytułu mistrzyń Polski.

Reklama

Największym zaskoczeniem w pierwszej partii było chyba wyjściowe ustawienie ŁKS-u. W pierwszej szóstce zameldowały się bowiem Kowalińska i Mühlsteinova. Dalej nie działo się już nic, co mogłoby zaskoczyć kibiców, którzy obserwowali pierwsze starcie. Rozpoczęło się równo, ale pierwszy przewagę zaczęła budować drużyna „gości”. Po bloku Bidias na Pencovej było 5:8, a po kolejnym bloku, tym razem podwójnym na Bączyńskiej, 8:12 i Błażej Krzyształowicz wziął czas. Przerwa na niewiele się zdała jednak jego podopiecznym. Budowlane bardzo słabo przyjmowały. Nie pomogło wprowadzenie na parkiet Oliwii Urban i po kilku kolejnych akcjach na tablicy widniał wynik 10:18.

Myli się jednak ten, kto pomyśli, że to był koniec emocji w tym secie. Bynajmniej. Choć było jeszcze 14:20, 16:21 i 19:23 to jednak pierwszego setbola miały gospodynie. Ba, nawet miały po swojej stronie piłkę na skończenie seta, ale podwójne odbicie zaliczyła Jaroslava Pencova. Tę odsłonę ostatecznie wygrał jednak ŁKS, a ostatni punkt był efektem bloku na Brakočević-Canzian. Budowlanych rozstrzygnięcie ostatniej akcji mogło martwić tym bardziej, że Serbka była właściwie jedyną zawodniczką zdobywającą punkty – uzbierała ich 13 przy 17 zdobytych po akcjach własnych przez jej zespół.

W drugiej partii również sporo było emocji i falowania, choć poziom sportowy wciąż był dobry. Najbardziej nierówny był początek tej odsłony. Najpierw prowadził ŁKS (2:4), za chwilę Budowlane (6:4). Kolejne cztery wymiany i było 6:8, a następnie 7:10 po ataku w taśmę Śmieszek. Gospodynie jednak mozolnie odrabiały straty i doprowadziły do remisu 16:16 po bloku Bączyńskiej na Efimienko-Młotkowskiej, a po chwili objęły prowadzenie 18:17, kiedy to Regiane Bidias zaatakowała w aut. ŁKS dużo słabiej przyjmował w tym secie, do czego przyczyniła się też na pewno zagrywka Budowlanych. Ostatecznie od wyniku 18:18 przewagę zaczęły budować siatkarki Błażeja Krzyształowicza i wygrały pewnie tę odsłonę 25:20.

W trzecim secie ŁKS-owi udało się to, co w pierwszej partii nie udało się ich rywalkom. Budowlane świetnie grały od początku. „Wiewióry” miały olbrzymie problemy w przyjęciu, co przełożyło się też na skuteczną grę blokiem, w której brylowały Pencova i Stoltenborg. Zaczęło się od 6:1. Ełkaesianki kilkukrotnie dochodziły rywalki na 2 punkty (8:6, 9:7, 10:8, 12:10), ale za każdym razem gospodynie powiększały przewagę. Kiedy Twardowska skończyła kontrę na lewym skrzydle i zrobiło się 15:10 trener Mašek poprosił o czas. Kiedy przyjmująca Budowlanych zdobyła swój kolejny punkt w meczu na tablicy widniał wynik 19:14. Kiedy Jovana Brakočević-Canzian zdobyła punkt na 20:16 mogło się wydawać, że przy wszystkich problemach rywalek uda się wygrać tę partię. Ale wtedy zacięła się właśnie serbska atakująca. Najpierw nie zmieściła ataku w boisku, następnie została zablokowana i zrobiło się 20:19. Gospodynie pozwoliły się dogonić (22:22), ale jeszcze raz dała o sobie znać Serbka i było 23:22. Kolejne trzy punkty padły jednak łupem „gości”, a ich autorką była Bidias. 23:25 i 1:2 w setach.

Czwartą odsłonę od wyniku 2:0 rozpoczęły gospodynie, ale prowadzeniem nie cieszyły się długo. Dosyć szybko zrobiło się bowiem 5:8, w czym duży udział miała Aleksandra Wójcik. Walka punkt za punkt trwała do stanu 9:12. Wtedy przypomniała o sobie Julia Twardowska, a długą akcję na 12:12 zakończyła Gabriela Polańska. Następnie kibice znowu oglądali akcje, które kończyły się zdobywaniem punktów na przemian przez obie ekipy. „Przełamanie” nastąpiło przy wyniku 15:16, gdy Pencova zaatakowała w aut. Punkt ŁKS zawdzięcza challenge’owi, bowiem sędziowie pokazali atak po bloku. Kolejne trzy punkty zapisały na swoim koncie Budowlane i to one wyszły na jednopunktowe prowadzeni (18:17). Emocje rosły z każdą minutą. Siatkarki Krzyształowicza osiągnęły dwupunktowe prowadzenie (22:20) i „dociągnęły” je do stanu 24:22. Wtedy jednak błąd podwójnego odbicia przytrafił się Urban, a następne po złym przyjęciu zablokowana przez Alagierską została Brakočević-Canzian. Do stanu 26:25 to jednak Budowlane cały czas miały piłki setowe. Sytuacja zmieniła się po dwóch skutecznych atakach Moniki Bociek – było 26:27 i meczbol dla „Wiewiór”. Seta wygrały jednak 29:27 gospodynie meczu i mogliśmy być świadkami drugiego już, w przeciągu 4 dni, tie-breaka.

Piąta partia była niczym deja vu. Jeszcze granie nie rozpoczęło się na dobre, a już było 0:4, w czym duża zasługa środkowej Klaudii Alagierskiej, która seta rozpoczęła w polu zagrywki. Choć kolejne dwa punkty zdobyły Budowlane (2:4) to przy zmianie stron było 2:8. Podopieczne Błażeja Krzyształowicza walczyły o odrobienie strat, ale nie udało im się zmniejszyć przewagi rywalek do mniej niż 3 punktów (7:10, 8:11). Kiedy przy stanie 9:13 Brakočević-Canzian ustrzeliła zagrywką Korabiec zapewne w serca kibiców Niebiesko-Biało-Czerwonych wstąpiła jeszcze nadzieja na odwrócenie losów meczu. W kolejnej zagrywce Serbka się jednak pomyliła, a mecz zakończyła wystawa Femke Stoltenborg do Jaroslavy Pencowej, która wylądowała na… antence. Nie była to zresztą jedyna w tym meczu zła piłka zagrana przez Holenderkę do swoich środkowych. Budowlani polegli w tie-breaku pomimo dobrego przyjęcia. Mnożyły się jednak błędy. Dość powiedzieć, że skuteczność w ataku wyniosła 24%, a siatkarki ŁKS-u Commercecon więcej puktów „dostały” od rywalek niż zdobyły same (8 vs 7).

Po drugim zwycięstwie Biało-Czerwono-Białe są zdecydowanie bliżej triumfu. Przypomnijmy, że rywalizacja toczy się do 3 zwycięstw, a kolejne spotkanie, którego gospodarzem będzie ŁKS, rozegrane zostanie w 29 kwietnia.

 

Grot Budowlani Łódź - ŁKS Commercecon Łódź 2:3 (25:27, 25:20, 23:25, 29:27, 10:15)

Budowlani: Śmieszek, Brakočević-Canzian, Twardowska, Pencova, Stoltenborg, Bączyńska, Stenzel (L) - Polańska, Urban 

ŁKS: Mühlsteinova, Bidias, Wójcik A., Kowalińska, Alagierska, Efimienko-Młotkowska, Strasz (L) - Wawrzyńczy, Bociek, Korabiec (L).

 

Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuŁódź

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tulodz.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Na kandydata którego komitetu wyborczego zagłosujesz w wyborach do Parlamentu Europejskiego?







Oddanych głosów: 1181