zamknij

Kultura i rozrywka

Ślepy Maks znajduje mentora. Historia o Natanie Księdzu

2018-11-10, Autor: Filip Talaga

Menachem Bornsztajn, zanim został Ślepym Maksem, doświadczył niejednego. Oprócz kilku tragicznych wydarzeń które znacząco wpłynęły na jego życiorys (czytaj TUTAJ), dziecięce lata ubiegały mu w awanturniczej atmosferze. Podczas tego niełatwego dzieciństwa, Maks nawiązał znajomość która odmieniła jego życie.

Do pierwszego spotkania z przyszłym mentorem doszło przed Kościołem na ulicy Franciszkańskiej. Przechodzący nieopodal ksiądz spostrzegł dwóch żebrzących chłopców. Obaj mieli położone przed sobą czapki, lecz tylko jedna wypełniona była pieniędzmi, druga żałośnie świeciła pustką. Przed pierwszą leżała kartka: „Dla biednego chłopca katolika”, przed drugą „Wspomóż ubogiego żydka”. Ksiądz litościwie wypełnił prośbę widniejącą na drugiej kartce i wrzucił kopiejkę do pustej czapki, mówiąc chłopcu że łatwiej mu będzie uzbierać pieniądze przed synagogą. Gdy duchowny nieco się oddalił, mały żebrak otarł twarz i zaśmiał się do siebie. Ksiądz usłyszawszy to mimo odległości, zawrócił, spojrzał na chłopaka przenikliwie i powiedział: „Przyjdź do mnie z kolegami jutro rano. Rybna 5” Sprytnym żebrakiem był mały Menachem, przyszły Ślepy Maks, postacią podającą się za księdza Natan, żywa przestępcza legenda Bałut.

Reklama

O przeszłości mistrza zakazanego fachu wiemy niewiele. Pogłoski mówią, że rzeczywiście należał swego czasu do stanu duchownego, był kamedułem. Wyrzucony z zakonu, być może za „kontakty z kobietą”, poświęcił się działalności kryminalnej. Zewnętrzną powłokę świątobliwego męża zachował i posługiwał się nią jako kamuflażem. W życiu świeckim czerpał zyski ze swojego lombardu, zlokalizowanego na wspomnianej Rybnej 5, a dodatkowo parał się paserstwem. Malowniczości jego postaci dodaje mętny, miodowy napój, który był jego stałym trunkiem.

Natan Ksiądz nie zadowalał się tylko swoimi przestępczymi sukcesami, lecz chciał kształtować przyszłe pokolenia specjalistów. Młodzi adepci kryminalnego procederu uczęszczać mogli na „uniwersytet złodziejski”, nieoficjalny i najlepszy w kraju. Na nim „wykładał” Natan. Arnold Mostowicz w „Balladzie o Ślepym Maksie” ze szczegółami opisuje tego typu zajęcia: „Przez trzy godziny Natan mówił im [chłopcom] o różnych sposobach i miejscach chowania pieniędzy. Inaczej postępuje kobieta, a inaczej mężczyzna – to zrozumiałe. Inaczej kobieta lekkiego prowadzenia się, a inaczej szacowna gospodyni domowa. Inaczej młodzi, inaczej ludzie w średnim wieku, a jeszcze inaczej starzy. Gdzie indziej trzymają pieniądze Żydzi, gdzie indziej Polacy, Niemcy, a jeszcze gdzie indziej Rosjanie. W innych miejscach, co ludzie biedni, chowają je zamożni, a chłopi nie tam, gdzie mieszkańcy miasta”.

Maks trafiwszy pod skrzydła Natana, kształcił się w kradzieży, oszustwie na Bałutach wyniesionej do rangi sztuki. A był uczniem pilnym. Nauczyciel namaścił go na przywódce szajki młodocianych przestępców.Przeczytaj pierwszą część życiorysu legendarnego gangstera: https://www.tulodz.com/wiadomosci,lodzki-gangster-o-filmowym-zyciorysie-slepy-maks-poczatek,wia5-3267-11176.html

Oceń publikację: + 1 + 11 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tulodz.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.