Bezdech senny to poważna sprawa!

Autor:
k.s.
2019-10-03 12:39 Aktualizacja: 2019-10-03

Bezdech senny jest najczęstszym zaburzeniem snu. W Polsce dotyka on ok. 2–2,5 mln osób, jednak większość z nich może nie być tego świadoma.

zaburzenia snu - fot. pixabay zaburzenia snu - fot. pixabay

Bezdech senny to poważny problem

Brak odpowiedniego snu może działać na nasz organizm podobnie jak spożyty alkohol. Bezdech senny może być pośrednią przyczyną aż 30 proc. wypadków drogowych. Największym problemem jest właściwe zdiagnozowanie pacjentów, ponieważ tylko ok. 25–30 proc. wie, że cierpi na bezdech senny. Na rynku jest coraz więcej dostępnych rozwiązań, które pomagają w terapii zaburzeń.

– Nawet 50–60 proc. populacji ma jakiś problem związany ze snem. Nie wysypiamy się wystarczająco, większość osób śpi poniżej 7 godzin na dobę, czyli zaciąga dług senny, ale są to też problemy bardziej złożone, typu bezsenność, insomnie, parasomnie i bezdech senny – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Grzybowski, dyrektor Działu Zaburzeń Snu i Oddychania w krajach Europy Środkowo-Wschodniej w Philips.

Według Narodowej Fundacji Snu, blisko połowa populacji na świecie cierpi na jakieś zaburzenie związane ze snem. Według innych szacunków problem może dotykać nawet ponad 60 proc. społeczeństwa. Łącznie zostało opisanych ponad 100 różnych zaburzeń snu, a każde z nich nieleczone może powodować problemy z koncentracją i pamięcią, obniżając jakość życia.

– Zbyt mała ilość lub niska jakość snu prowadzą do zaburzeń funkcji poznawczych, koncentracji, a następnie do problemów zdrowotnych – zawałów, nadciśnienia czy cukrzycy. Sen jest zatem ważny dla naszego ogólnego stanu zdrowia. Największy problem stanowi fakt, że ludzie śpią zbyt krótko. Ok. 40 proc. populacji, choć ten odsetek może być jeszcze większy, co noc śpi krócej niż 7 godzin – tłumaczy dr David White, dyrektor ds. medycznych w Philips Sleep and Respiratory Care podczas międzynarodowych targów IFA w Berlinie.

Jednym z częściej wystepujących zaburzeń i wciąż niedocenianych pod kątem wpływu na jakość życia jest bezdech senny. W USA schorzenie to dotyczy niemal 24 proc. mężczyzn i 9 proc. kobiet. W krajach wysoko uprzemysłowionych szacuje się, że na bezdech senny cierpi od 10 do 26 proc. populacji. Prawdopodobieństwo choroby wzrasta wraz z otyłością i niezdrowym trybem życia.

– W Polsce na bezdech senny cierpi około 2–2,5 mln osób – ocenia Michał Grzybowski.

Bezdech senny może prowadzić m.in. do zaburzeń rytmu serca, nadciśnienia, a nawet udaru mózgu czy cukrzycy. Chorzy narzekają również na zmęczenie oraz problemy z koncentracją. Co więcej, obturacyjny bezdech senny jest powodem zwiększenia ryzyka wypadków drogowych nawet siedmiokrotnie. Może on stanowić pośrednią przyczynę nawet ponad 30 proc. wypadków drogowych.

– Osobom cierpiącym na bezdech senny zdarza się po prostu zasnąć podczas wykonywania rutynowych czynności w ciągu dnia. To może być na spotkaniu, za kierownicą na światłach, w bardzo różnych sytuacjach i może się okazać bardzo niebezpieczne – przekonuje Michał Grzybowski.           

Brak odpowiedniego snu często wpływa na organizm podobnie jak spożyty alkohol. I tak na przykład osłabienie funkcji poznawczych wywołane 24-godzinnym brakiem snu jest porównywalne z tym, które pojawia się przy poziomie 1 promila alkoholu we krwi.

– W przypadku obturacyjnego bezdechu sennego największy problem stanowi zdiagnozowanie pacjentów. Tylko ok. 25–30 proc. pacjentów cierpiących na tę przypadłość zostało zdiagnozowanych. Sama diagnoza nie stanowi problemu – problemem jest nakłonienie ludzi, aby zgłosili się do lekarza – przekonuje dr David White.

Diagnostyka jest niezwykle prosta. Wszelkie nieprawidłowości w rytmie oddechu wykaże polisomnografia, a badanie można wykonać także w domu.

– Polisomnografia po jednej nocy jest w stanie powiedzieć lekarzowi prowadzącemu, jaka jest skala bezdechu u pacjenta – mówi Michał Grzybowski. – W Polsce mamy kilkadziesiąt laboratoriów snu, które przeprowadzają badania stacjonarnie bądź w domu pacjenta. Wystarczy się do takiego laboratorium zgłosić. Na stronie philips.pl/bezdech znajduje się pełna lista takich placówek według województw, tak żeby łatwo było dotrzeć do specjalisty.

– Do leczenia obturacyjnego bezdechu sennego stosuje się m.in terapię CPAP, opierającą się na metodzie wspomagania oddychania. Niektórzy pacjenci mają jednak problemy z jej stosowaniem, co jest jej słabą stroną. Istnieją również inne terapie, urządzenia do stosowania doustnego. Stosowane są również zabiegi chirurgiczne lub urządzenia stymulujące. Istnieje więc sporo metod radzenia sobie z tym schorzeniem. Ważne jest jednak szerzenie wiedzy i informowanie opinii publicznej o dostępnych opcjach, nakłaniając w ten sposób ludzi do wizyt u lekarza i rozpoczęcia leczenia. To obecnie stanowi największe wyzwanie – mówi dr David White.

Zdaniem ekspertów, problem zaburzeń snu wciąż jest słabo zagospodarowany, ale na rynku pojawia się coraz więcej innowacyjnych rozwiązań, które są w stanie ułatwiać życie osobom niewysypiającym się. Philips prowadzi badania w tym zakresie już od ponad 11 lat.

Ekspert zapewnia, że już wkrótce będzie można leczyć schorzenia snu w zależności od rodzaju zaburzeń i jego przyczyn.

– Philips pracuje nad metodologią cyfrowej diagnozy zaburzeń snu, która w niedalekiej przyszłości pozwoli na potwierdzenie występowania zaburzenia oraz określenie jego rodzaju. Pozwoli to na opracowanie metod leczenia najczęściej występujących przypadłości, przy czym niektóre będą mogły być leczone przy zastosowaniu wyłącznie rozwiązań cyfrowych, inne zaś będą wymagały dodatkowo udziału lekarza – zapowiada dr David White.

 


Źródło: Newseria.pl

W naszym mieście również jest kilka miejsc, w których można skorzystać z porady w zakresie bezdechu sennego m.in.:

  • Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi Ośrodek Leczenia Zaburzeń Snu  - ul. Mazowiecka 6/8
  • Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 1 - ul. Kopcińskiego 22